Jesteś ciekaw, czy naprawdę aż tyle spraw wygrywamy?

Jeżeli dalej nie wierzysz, możesz sprawdzić autentyczne wyroki, które regularnie publikujemy w zakładce "AKTUALNOŚCI → WYROKI I UGODY"

Logo knif 08abcc990d84f14b66e7ea3abb57bc8bd21d92c317968c256d05d6cd0251ec7e

Kredyty we frankach szwajcarskich

17.09.2017

"Pożyczka frankowa" podtrzymana przez Sąd Najwyższy, ale nie bez naprawy skutków bezprawności

W sprawie z powództwa przeciwegzekucyjnego klientów BPH SA, jako następcy prawnego PBK SA, Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie (I ACa 197/15) i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. Przy tej okazji Sąd Najwyższy poczynił szereg uwag, które wskazują na kształtowanie się linii orzeczniczej dotyczącej sporów na tle umów pożyczek i kredytów indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej, najczęściej do CHF.

W 2001 roku została zawarta przez oceniane strony umowa pożyczki denominowana do CHF. Umowa przewidywała wypłatę kwoty pożyczki w PLN po przeliczeniu w dniu wypłaty przez kurs kupna banku, a następnie - spłatę rat w PLN po ponownym przeliczeniu w dniu płatności raty przez kurs sprzedaży banku. W roku 2005 umowa została wypowiedziana, a w roku 2006 wystawiono BTE, na podstawie którego wszczęto egzekucję. Pozew został złożony w roku 2012. Powodowie kwestionują klauzulę ustalania raty pożyczki w oparciu o bieżący kurs sprzedaży banku i wywodzą z tego nieważność (niezawarcie) całej umowy, ewentualnie bezskuteczność klauzuli przeliczania raty przez kurs sprzedaży, skutkujące bezpodstawnością wystawienia BTE w całości. Sąd Okręgowy w Szczecinie przyznał rację konsumentom (I C 201/12), z kolei jego wyrok został zmieniony w przeważającej części powództwa i oddalony przez Sąd Apelacyjny.

Sąd Najwyższy uznał, że klauzula uzależniająca wysokość raty od kursu waluty ustalanego jednostronnie przez bank jest oczywiście bezprawna, a przez to bezskuteczna. Sąd Najwyższy przyjął jednocześnie, zgodnie z utrwalonym orzecznictwem TSUE, że bezskuteczność klauzuli abuzywnej powinna być dolegliwa dla nieuczciwego przedsiębiorcy, ale nie powinna naruszać interesów konsumenta.

Z utrwalonym orzecznictwem TSUE, Sąd Najwyższy przyjął, że należy brać tu pod uwagę interes abstrakcyjnego konsumenta, a nie interes konkretnego konsumenta - strony postępowania, a to po to by uniknąć dowolności i nieprzewidywalności ocen. Tak rozumiany interes konsumenta posłużył za uzasadnienie tezy, że niekorzystne dla konsumenta byłoby ustalenie nieważności (niezawarcia) umowy, a to dlatego, że ten musiałby natychmiast zwrócić całość otrzymanej i jeszcze niespłaconej kwoty pożyczki (w PLN). Jak widać, SN nie wziął pod uwagę przedawnienia roszczeń banku po trzech latach od wypłaty, czyli aktualnie po lecie 2014.

Łatwo zauważyć, że SN przyjął, iż interes wszystkich konsumentów, którzy otrzymali wypłatę kredytu przed tą datą nie jest jeszcze interesem dość abstrakcyjnym i należy abstrahować od terminu przedawnienia roszczeń banku.

W związku z założeniem utrzymania umowy w mocy w interesie konsumenta pozostaje założenie, że umowa pożyczki (czy kredytu) denominowanej do waluty obcej (CHF) jest umową o kwocie pożyczki wyrażonej w CHF, a płaconej w PLN. Stąd wypłynął wniosek, że taka umowa zawiera kwotę pożyczki jako element definicyjny umowy pożyczki. Odmienne twierdzenie klientów, oparte na art. 353 § 1 k.c., SN uznał za nieuzasadnione.

SN potwierdził tu linię orzeczniczą, która ukształtowała się na tle sporów dotyczących ważności umów hipotecznych zawieranych na zabezpieczenie kredytów denominowanych (IV CSK 377/10, V CSK 445/11, V CSK 88/16).

W konsekwencji, SN przyjął że klauzula odsyłająca do kursu sprzedaży banku jedynie „dookreśla” treść zobowiązania klienta. Przepisy dyrektywy nie regulują kwestii co to jest główne świadczenie stron, pozostawiając to prawu krajowemu (zob. wyrok TSUE C-26/13). Skoro jednak klauzula jest bezskuteczna, to należy treść zobowiązania klienta „dookreślić” bez niej. Postanowienia umowy przewidujące PLN jako walutę wypłaty i spłaty pożyczki pozostają ważne. Należy więc ustalić jakie kwoty w PLN powinny być przez klienta spłacane. W tym celu należy ustalić kurs, po którym kwota pożyczki umówiona w CHF powinna być comiesięcznie przeliczana na PLN.

Kursu takiego nie można poszukiwać na podstawie art. 358 k.c., a to dlatego że przepis ten w momencie zawierania umowy pożyczki miał zupełnie inne brzmienie. Średni kurs NBP jako podstawa przeliczenia na PLN zobowiązania wyrażonego w CHF pojawił się w tym przepisie dopiero w 2009, a umowę zawarto wcześniej.

SN nie zdecydował się zastosować tu argumentacji użytej w wyroku III CSK 273/11, zgodnie z którą art. 358 § 2 k.c. należy wykładać ścieśniająco, gdyż dotyczy on tylko przypadków, w których dłużnik (tu: klient) jest zobowiązany do świadczenia w walucie obcej (tu: przepłynąć miały złotówki).

Nie można też przyjąć obowiązku spłaty bezpośrednio w CHF. Oznaczałoby to pominięcie klauzul zapłaty w PLN, a przecież klauzule te są skuteczne. Poza tym, klient byłby w równie złej sytuacji jak w przypadku utrzymania ww. niedozwolonej klauzuli w mocy.

SN przyjął natomiast, że można poszukiwać wiążącego strony kursu walutowego w normie art. 56 k.c. SN powołał się tu na wyrok TSUE C-26/13 Kasler, w którym dopuszczono zastosowanie przepisu dyspozytywnego jako narzędzia uzupełnienia umowy konsumenckiej po eliminacji bezprawnej klauzuli. SN wskazał, że znane mu są wyroki TSUE, wskazujące na ryzyko „amortyzacji” dla przedsiębiorcy skutku abuzywności przy uzupełnianiu umowy. SN wskazał jednak, że wyroki te dotyczyły mniej kluczowych elementów umowy (stopa oprocentowania, wysokość kary umownej) niż wysokość raty pożyczki.

SN odnosił się tu prawdopodobnie m.in. do wyr. TSUE C-618/10 Banco Espanol de Credito, który zakwestionował korektę stopy odsetkowej w oparciu o odpowiadający art. 56 k.c. przepis hiszpańskiego prawa.

Na gruncie art. 56 k.c. SN wskazał, że nie chodzi oczywiście o wykładnię oświadczeń woli stron, regulowaną art. 65 k.c., a o uzupełnienie oświadczeń woli, tak jakby strony „zapomniały” uregulować pewnych kwestii. Skoro art. 56 k.c. nakazuje uzupełniać oświadczenia woli w oparciu o ustawę, dobre obyczaje lub zwyczaje, należy w tym zakresie poszukiwać kryterium ustalania kursu.

SN sformułował dwa takie kryteria.

Pierwsze kryterium, to kurs kupna zastosowany faktycznie przez bank w momencie wypłaty kredytu. Kurs ten nie był umówiony, był więc ustalony dowolnie przez bank, co jest bezprawne. Bezprawność ta była jednak jednorazowa, nieznaczna i milcząco akceptowana przez klienta. Dodatkowo, SN wskazał, że w czasie procesu klient nie kwestionował kursu kupna zastosowanego przez bank i odniósł się do koncepcji bezskuteczności względnej, zgodnie z którą konsument może zdecydować.

Wydaje się, że SN oparł tu argumentację na odniesieniu do dobrych obyczajów, do których odsyła art. 56 k.c. W zakresie bezskuteczności względnej stanowisko SN współgra z utrwalonym orzecznictwem TSUE (np. wyr. C- 243/08 Pannon nb. 33-35). Należy odróżniać możliwość niepowołania się przez klienta na abuzywność klauzuli (równoznaczną z zamiarem jej wykonywania) od obowiązku uwzględniania przez sąd bezskuteczności klauzuli z urzędu. W praktyce procesowej, sąd powinien najpierw pouczyć konsumenta o abuzywności, a klient może nie skorzystać z uprawnień związanych z abuzywnością klauzuli. Oczywiście rodzi to ryzyko niedozwolonej presji ze strony banku, ale tego omawiana sprawa nie dotyczyła.

Drugie kryterium, to średni kurs NBP z dnia wypłaty kredytu, wynikający z analogicznie zastosowanego art. 41 prawa wekslowego, który w dniu zawierania umowy pożyczki już obowiązywał. Średni kurs NBP z dnia płatności raty byłby niedopuszczalną „amortyzacją” bezskuteczności w interesie przedsiębiorcy (tu: banku). Art. 41 pr. wekslowego zawiera zbliżoną konstrukcję prawną, do konstrukcji wynikającej z art. 358 k.c. od roku 2009.

SN wskazał, że tylko dlatego przekazuje sprawę do SA, żeby ten ustalił, który kurs jest dla konsumenta korzystniejszy. Doświadczenie uczy, że kurs kupna banku jest zawsze niższy niż średni kurs NBP z tego dnia.

Kończąc, według Sądu Najwyższego raty w umowie pożyczki (lub kredytu) „frankowego” powinny być rozliczane zgodnie z kursem zastosowanym przez bank w dniu wypłaty pożyczki bądź kredytu.

Na podstawie law24pl.blogspot.com.


01.08.2017

W sądach większość sporów frankowicze wygrywają z bankami

Na 192 orzeczenia sądowe w sporach między bankami a frankowiczami - wydane w roku 2016 i do połowy 2017 r. - 121 można zakwalifikować jako wygraną kredytobiorcy, 67 jako zwycięstwo banku, a cztery jako rozstrzygnięcia częściowe
- przekazuje Bankier.pl.

Powyższe dane zebrano m.in. wykorzystując bazę orzeczeń sądów powszechnych prowadzoną pod egidą Ministerstwa Sprawiedliwości oraz w oparciu o dane od "Stop Bankowemu Bezprawiu". Portal podkreśla, że zebrał możliwe do uzyskania informacje dotyczące rezultatów sporów sądowych pomiędzy bankami a posiadaczami walutowych kredytów mieszkaniowych.

W ten sposób uzyskaliśmy próbkę 192 spraw dotyczących detalicznych kredytów mieszkaniowych opartych na franku szwajcarskim. Można potraktować ją jako przybliżony, chociaż niepełny, obraz indywidualnych sądowych sporów na linii banki-frankowicze, obejmujący przede wszystkim orzeczenia wydane w latach 2016-2017
– mówi analityk Michał Kisiel.

We wspomnianym komunikacie zauważono, że sprawy dotyczące frankowiczów podzielić można na kilka kategorii tematycznych. Kredytobiorcy kwestionowali np. wystawiony tytuł egzekucyjny, czypowoływali się na abuzywność klauzuli waloryzacyjnej (określającej mechanizm przeliczania zobowiązania i rat na złote). Również różne kategorie występowały równocześnie. Częstym wspólnym wątkiem spraw sądowych była także kwestia niedozwolonych klauzul umownych.

Najliczniejszą kategorią, dodaje Bankier.pl, stanowiły te dotyczące ubezpieczenia niskiego wkładu własnego i tu sądy zdecydowanie częściej przychylały się do argumentów kredytobiorców (61 na 67 spraw). Natomiast zwycięzcami w sporach dotyczących ważności umowy kredytowej były z reguły banki.

Artykuł na podstawie: www.lex.pl.


18.05.2017

50 tys. zł zwrotu nadpłaty z kredytu frankowego – tym razem od Raiffeisen Polbank

Za powód zasądzenia ponad 50 tys. zł Sąd Rejonowy w Warszawie uznał stosowanie wobec klienta nieuczciwego postanowienia, które odwoływało się do bankowej tabeli kursu sprzedaży i kupna franka szwajcarskiego. Posiadacz kredytu powinien dostać całą nadpłaconą kwotę z powrotem.

Jest to podobna sytuacja do tej sprzed roku – w kwietniu 2016 r. na niekorzyść mBanku sąd uznał, że zastosował on wobec klienta tzw. klauzule abuzywne, które w nieprawidłowy sposób określały kurs kupna i sprzedaży waluty, które z powodu ich charakteru nie powinny wiązać klienta.

Skoro te postanowienia nie są zobowiązujące dla klienta, to, zdaniem sądu, umowa powinna pozostać umową w złotym ze stawką LIBOR. Z kolei za poprzednie lata należy się klientowi zwrot nadpłaty.

Wyrok jest nieprawomocny, jednak pokazuje, że orzecznictwo sądów jest coraz bardziej przychylne wobec kredytobiorców. W tej sprawie uzyskaliśmy już bardzo dużo
- stwierdziła mecenas Barbara Garlacz, która reprezentowała klienta banku obciążonego kredytem.

Zapewniła w wyższej instancji :
"nie będziemy odpuszczać i skupimy się na walce o uznanie umowy za nieważną, gdyż na to wskazuje obiektywna ocena prawna umowy w świetle bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa i jego twardej wykładni".

Oparcie sądu w opinii biegłego

Jest to pierwsza wygrana wobec banku, który nie miał do tej pory klauzul umownych wpisanych do rejestru postanowień niedozwolonych prowadzonego przez UOKiK. Dlatego zdaniem prawników jest to ważny wyrok. Ponadto sprawa dotyczy klienta, który częściowo spłacał kredyt bezpośrednio we franku.

W sprawie sąd zarządził opinię biegłego, którego zadaniem będzie wyliczenie dotychczasowej nadpłaty klienta i oparł swój wyrok na tych wyliczeniach.

Obrona banku

"Obecnie czekamy na uzasadnienie wyroku, bez znajomości którego nie możemy rzetelnie odnieść się do sytuacji. Od wydanego wyroku bank zamierza się odwołać"
- napisał Raiffeisen Polbank w przesłanym dla polsatnews.pl oświadczeniu.
"Podkreślamy, że jest to wyrok Sądu I Instancji, który zdecydowanie odbiega od dotychczasowej, spójnej linii orzeczniczej dotyczącej Raiffeisen Bank Polska. Sądy już wielokrotnie oddalały roszczenia oparte o analogiczne zarzuty”.

Trudne sprawy frankowiczów zaleją sądy

Zrzeszające część walutowych kredytobiorców Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu na swojej stronie internetowej opublikowało kilka dni temu rozmowę z prezesem Krajowej Rady Sądownictwa.
Jak w niej przekonuje, jeżeli problem tzw. frankowiczów nie zostanie rozwiązany w polskim parlamencie, to "może dojść do zalania sądów bardzo trudnymi sprawami i to sprawami w ogromnej ilości".

Na ten moment są w parlamencie trzy projekty ustaw, które mają uregulować ten problem. Na pierwszym merytorycznym posiedzeniu na początku lutego spotkała się sejmowa podkomisja, której zadaniem jest zajęcie się nimi.

Są to projekty:

  • złożony przez prezydenta Andrzeja Dudę ws. zwrotu tzw. spreadów,
  • złożony przez klub PO
  • złożony przez inicjatywę Kukiz'15.

Największe szanse na uchwalenie przez większość parlamentarną ma projekt prezydencki.


Na początku marca Prezes NBP Adam Glapiński spotkał się z prezydentem, któremu, jak poinformował, przedstawił wypracowane w ramach Komitetu Stabilności Finansowej procedury regulacyjne dla banków. Mają one skłonić banki do dobrowolnego przewalutowania kredytów frankowych i zostać zaprezentowane publicznie jeszcze w marcu albo w kwietniu.

Artykuł napisany w oparciu o polsatnews.pl


04.05.2017

Frankowicz obroniony przed zlicytowaniem

Sąd odebrał tytuł wykonalności Bankowego Tytułu Egzekucyjnego wystawionego przez Bank Millennium, który nie może przez to ściągnąć długu od swojego kredytobiorcy mającego kredyt waloryzowany w walucie obcej.

Przyczyną decyzji, która zapadła 6 marca w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga były zawarte w umowie kredytowej klauzule waloryzacyjne, które okazały się niedozwolonymi postanowieniami umownymi – stało się to podstawą do wniosku, że nie wiążą one klienta banku. Są ponadto uznał, że saldo zadłużenia zostało określone w sposób nieprawidłowy, więc BTE należy uchylić.

Takich wyroków było już wiele i nie raz o nich pisaliśmy. Są nieprawomocne i sądy stają w obronie kredytobiorców. Jest tak, ponieważ klauzule zawarte w umowach kredytowych, które odpowiadają za przeliczanie wartości kredytu w polskiej walucie na szwajcarską, odwołują się do kursów walutowych w tabeli banku. Taka umowa nie ma jednak wyraźnych postanowień, jak te kursy są wyznaczane, dzięki czemu banki mają swobodę w ich ustalaniu (również w manipulowaniu spreadem). Oczywiście jest to niezgodne z prawem chroniącym konsumentów. Na decyzję Sądu miał również wpływ wcześniejszy wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz istotny pogląd Rzecznika Finansowego i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Ostatnie wyroki pokazują, że mamy już do czynienia z sytuacją, w której sądy przestają się zastanawiać, czy klauzule waloryzacyjne są abuzywne, a zastanawiają się raczej jakie skutki ta abuzywność niesie
– dodaje Szymański.

Do tej pory wyrok szczecińskiego sądu, potwierdzony przez Sąd Najwyższy, jest jedynym zwycięstwem nad bankiem w sprawie kredytu walutowego. Został w nim unieważniony BTE ze względu na stosowane przez bank klauzuli waloryzacyjnej pozwalającej na egzekwowanie zadłużenia klientki zgodnie z kursem franka szwajcarskiego o wartości z dnia wystawienia tytułu egzekucyjnego. Zdaniem Sądu taka praktyka jest niedopuszczalna.

Wyrok, jaki zapadł, jest nieprawomocny. Po zapoznaniu się z jego pisemnym uzasadnieniem bank odwoła się do Sądu wyższej instancji
- mówi Iwona Jarzębska, rzecznik prasowa Banku Millennium
Naszym zdaniem nie ma podstaw do zanegowania skuteczności tytułu egzekucyjnego. Oferując kredyty indeksowane do walut obcych, bank przestrzegał przepisów prawa oraz rekomendacji organów nadzoru. Stosowane przez bank kursy walut były kursami rynkowymi, co potwierdza m.in. raport dotyczący spreadów opublikowany przez Prezesa UOKiK w 2009 roku.

Artykuł o party o biznes.onet.pl


03.03.2017

Decyzja Sądu Najwyższego - możliwe niespłacanie kredytów bankowych!

Sąd Najwyższy orzekł, że egzekucja, która została wszczęta na podstawie Bankowego Tytułu Egzekucyjnego, przedawnia się po okresie trzech lat. Jeszcze do niedawna wśród sądów panowało twierdzenie, że takie egzekucje nie podlegają przedawnieniu, a w najnowszej uchwale Sąd Najwyższy stwierdził, że biegu przedawnienia nie przerywa egzekucja wszczęta na podstawie BTE. Stąd wniosek, że sprzedanych i wypowiedzianych przez banki kredytów nie trzeba spłacać, a co za tym idzie, banki lub firmy windykacyjne w ponad 90% przypadków prowadzą bezprawną egzekucję wobec dłużników.

Czym jest Bankowy Tytuł Egzekucyjny?

Wspomniany powyżej BTE był, zgodnie z przepisami kodeksu postępowania cywilnego, tytułem egzekucyjnym i na jego podstawie banki mogły wszczynać postępowanie egzekucyjne po uzyskaniu klauzuli wykonywalności. Umożliwiał on bankom wszczęcie postępowania wobec dłużnika bez rzeczywistego pozywania go, co oczywiście było bardzo wygodne dla banków:

  • oszczędzały na kosztach postępowania sądowego

  • banki nie musiały zatrudniać nie wiadomo jak dużej liczby prawników

  • banki oszczędzały czas, które mogły tracić na postępowanie sądowe

  • sprawa była z góry przegrana dla dłużnika.

Od 2008 do 2012 roku sądy rejonowe, które mogły nadawać klauzule wykonywalności BTE, nie miały chwili wytchnienia od wniosków banków i firm windykacyjnych. To nadużywanie przepisów skończyło się 14 kwietnia 2015 roku – wtedy Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że konstytucyjna zasada równości stron wobec prawa jest naruszona przez ówczesną sytuację. Trybunał stwierdził, że 1 sierpnia 2016 roku przepisy BTE tracą moc obowiązującą, a już 25 września 2015 roku Sejm przyjął ustawę znoszącą Bankowy Tytuł Egzekucyjny.

Początek zmian

Brak podstawowego narzędzia egzekucji wobec dłużników stał się dla banków niemiłym zaskoczeniem i źródłem kłopotów. Wystawione przez nie czy instytucje kredytowe BTE przestały być traktowane jako karta atutowa. Nawet zapisy w księgach rachunkowych banków zaczęły być traktowane przez sądy jako tylko stanowisko strony procesowej. Jeszcze nie tak dawno dłużnik nawet nie mógł myśleć o poważeniu zapisów takich ksiąg. Z kolei banki, które zaczęły tracić grunt pod nogami na nowym terenie, zaczęły przegrywać kolejne sprawy. Co więcej, zmiana linii orzeczniczej doprowadziła do stwierdzenia, że wierzytelności stwierdzone BTE przedawniają się z upływem trzech lat – nie dziesięciu, jak twierdzono do tej pory.

Ten fakt stał się dla dużej części dłużników bankowych źródłem nadziei. Gdy bank lub firma windykacyjna w czasie trzech lat nie przerwała biegu przedawnienia, zobowiązanie wobec banku przedawniało się. Jest tylko warunek, aby w tym czasie bank nie zlecił żadnej czynności przed uprawnionym organem egzekucyjnym. Orzeczenia sądów, które do tej pory ignorowały stanowiska pełnomocników dłużników zwracających uwagę na fakt przedawnienia egzekucji prowadzonej z BTE po trzech latach bez względu na przerwanie biegu przedawnienia, zaczęły iść właśnie w tym kierunku.

Banki w potrzasku

Sąd Najwyższy wydał uchwałę w maju bieżącego roku, ale dopiero teraz ukazało się jej pisemne uzasadnienie – uchwała wydana w sprawie III CZP 29/16, co jest nie lada kłopotem dla banków. W tej chwale Sąd Najwyższy stwierdził, że egzekucja wszczęta na podstawie BTE przedawnia się po trzech latach bez znaczenia, czy w tym okresie bank, firma windykacyjna, czy instytucja kredytowa podjęły czynności, które wcześniej przerywały bieg przedawnienia. Ten nowy przepis jest źródłem ratunku dla setki tysięcy osób zadłużonych – ci, którzy zaciągnęli kredyty lub pożyczki w bankach, których nie spłacały, mogą liczyć na przedawnienie ich długu. Tak, jak wcześniej wspomnieliśmy, musi być spełniony warunek, aby bank wystawił w danej sprawie Bankowy Tytuł Egzekucyjny oraz aby minęły od tego faktu trzy lata.

Do tej pory w przypadku klientów, którzy nie spłacali pożyczek lub kredytów, banki wypowiadały umowy i wszczynały postępowania egzekucyjne na podstawie BTE. Nie zawsze, lecz z reguły, gdyż było to opłacalne dla banków. W przypadku, kiedy osoba zadłużona była niewypłacalna lub mogła spłacić zaledwie część roszczenia, banki sprzedawały część roszczenia do rąk funduszów celowych lub firm windykacyjnych. Te praktyki były prowadzone w celu ograniczenia liczby tzw. złych kredytów posiadanych przez banki, które mogły zaburzyć ich gospodarkę finansową.

Sąd Najwyższy swoją ostatnią uchwałą wywrócił przyjęty porządek prawny w omawianej sferze BTE. Uchwała III CZP 29/16 jasno stwierdza, że czynności podejmowane przez banki nie mają znaczenia, jeżeli chodzi o bieg przedawnienia dla firmy windykacyjnej, która dokonała kupna wierzytelności. W takiej sytuacji przedawnienie rozpoczyna się od momentu wypowiedzenia umowy kredytowej i potem po upływie trzech lat. To oznacza, że gdy bank sprzedał wierzytelność po trzech latach od wypowiedzenia umowy kredytowej, to zobowiązanie jest nieważne bez względu na czynności podejmowane przez bank. Podobnie jest w sytuacji, gdzie bank zdołał sprzedać swoją wierzytelność przed upływem trzech alt od daty wypowiedzenia umowy kredytowej, ale w tym czasie nie zostały podjęte żadne czynności przerywające bieg przedawnienia przez firmy windykacyjne.

Z przepisów prawa jasno wynikało, że z przywilejów wynikających z Bankowego Tytułu Egzekucyjnego mogą korzystać tylko banki, a nie firmy windykacyjne. Zdanie części środowiska prawniczego uchwała Sądu Najwyższego powinna być powodem do wstydu dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. Sam fakt, że tą sprawą musiał zajęć się Sąd Najwyższy, pokazuje na jakim poziomie są sądy powszechne.

Co to zmieni?

W związku ze zmianami, firmy windykacyjne nie zaprzestaną swojej działalności. Można spodziewać się, że będą chciały rozwiązać sprawę przedawnienia. Bardzo możliwe, że zasypią dłużników atrakcyjnymi propozycjami. Stąd wniosek, że zanim sprawdzimy sytuację prawną, w której się znajdujemy, powinniśmy powstrzymać się od kontaktów z firmami windykacyjnymi. Przelanie na ich konto nawet drobnej kwoty może stanowić według sądu uznanie roszczenia. Oprócz tego, tym bardziej nie powinniśmy zgadzać się na propozycje aneksów lub ugód.

Faktem jest, że jak wiele firm, te windykacyjne również żerują na niewiedzy dłużnika. Często są przez nie kierowane do sądu przedawnione roszczenia. Jeżeli dłużnik nie podniesie zarzutu przedawnienia, to są zasądzane. Kolejną istotną kwestią jest sprawa tytułów egzekucyjnych uzyskanych przez fundusze celowe lub firmy windykacyjne na podstawie samych oświadczeń przez nie złożonych. Do niedawna e-sąd w Lublinie wydawał orzeczenia sądowe tylko na podstawie twierdzeń firm windykacyjnych – szacuje się, że tylko w latach 2014-2015 mogło być ich aż 5 mln, a spraw dotyczących BTE mogło być nawet 800 tys.

Pomimo faktu, że fundusze celowe nie mają prawa do zgłaszania przedawnionych roszczeń, to zatajają to przed sądami i często dopuszczają się do działań kryminalnych. Niektórzy szacują takie sprawy nawet na 90%. Można tutaj wskazać na fakt braku doświadczenia sądów oraz niski poziom wiedzy sędziów. W przypadku, gdy w sądzie walczą miedzy sobą bank i zwykły dłużnik, stanowisko sądu często popiera pełnomocnika banku – dokonują wadliwej oceny i możliwe, że często nawet nie mają pojęcia o sprawie.

Odzyskanie wpłaconych pieniędzy

Jak każdą sprawę, walkę z firmą windykacyjną trzeba rozpocząć od zgromadzenia całej dokumentacji sprawy. W przypadku, gdy jej nie mamy, możemy poprosić o udostępnienie akt postępowania komornika, który prowadzi sprawę egzekucyjną wobec nas. Z tej dokumentacji odczytamy, jaki sąd wydał orzeczenie w naszej sprawie, a to pozwoli nam ustalić fakt, czy bank sprzedał nasza wierzytelność firmie windykacyjnej. Dopiero wtedy możemy przystąpić do akcji – strategia zależy od nas i od celu, jaki chcemy osiągnąć – jeżeli udowodnimy, że dług uległ przedawnieniu, to firma windykacyjna czy fundusz banku będzie musiał zwrócić nam nasze pieniądze.



Artykuł napisany na podstawie: kulisy24.com


Zainteresował Cię ten temat?
A może chciałbyś sprawdzić naszą ofertę z nim związaną?


Logo knif 08abcc990d84f14b66e7ea3abb57bc8bd21d92c317968c256d05d6cd0251ec7e
Logo knif 08abcc990d84f14b66e7ea3abb57bc8bd21d92c317968c256d05d6cd0251ec7e

Zapisz się, aby otrzymywać od nas najnowsze informacje:




Polityka prywatności

Wspierają nas:

MK Evolution AnulujPolise Spatium